Wybieramy nosidło turystyczne

Wybieramy nosidło turystyczne

Co zrobić, jeśli ciągnie nas w góry ale nie jesteśmy już tak mobilni jak jeszcze jakiś czas temu ze względu na nowego członka rodziny? Czy zmuszeni jesteśmy cały dzień spędzić w bukowiańskich Termach, na Krupówkach lub najlepiej – w ogóle nie wyjeżdżać?

Wcale nie! Wystarczy odpowiednio przygotować się i już można ruszać w trasę także z kilunastomiesięcznym brzdącem. Oczywiście łatwiej jest ze starszymi dziećmi, które poruszają się na własnych nogach ale i tu nie liczmy na to, że zdobędziemy Rysy. Zabieranie tam kilkulatka to przejaw totalnej bezmyślności. Ale już walne dolinki lub nawet niewielkie szczyty pozostają w zakresie naszych możliwości.

Wróćmy jednak do najmłodszych podróżników. Na wyprawę dla nich doskonale sprawdzą się nosidełka, w których dzieci mogą podróżować znacznie dalej a przy tym nam jest o wiele łatwiej zwiedzać, niż "targać się" wszędzie z wózkiem.

Na popularnym serwisie aukcyjnym można znaleźć wiele modeli. Ich ceny oscylują w granicach od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Te pierwsze, takie jak np. Womar N7 to klasyczne, miękkie nosidełka, które raczej sprawdzą się tylko na krótkie trasy. Jeśli planujemy dalszą wycieczkę, to warto zaopatrzyć się w nosidło ze stelażem. Nie tylko nam będzie wygodniej – również maluch znajdzie w nich bardziej stabilną pozycję i nie nabawi się bólu plecków.

Na dłuższe wycieczki dobrym pomysłem będzie produkt Kiddy Adventure Pack Promo. To nosidełko nie tylko z solidnym, składanym stelażem, ale też z praktycznym daszkiem przeciwsłonecznym i praktycznymi kieszeniami, w których zmieścimy dodatkowe pieluchy, kocyk, butelkę itp. Tutaj jednak trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu nawet 500 złotych.

Średnia półka cenowa z dobrym produktem to rodzina nosideł BabyBjorn. Są to jednak nosidła miękkie, w których nie każdy maluszek będzie czuł się na siłach spędzić wiele godzin. Warto jednak zaopatrzyć się w takie, jeśli wolimy zwiedzać dolinki niż wspinać się na skaliste szczyty.

Typowo turystyczny sprzęt do noszenia dzieci oferuje też Neverland a także Kees Back Pack. Tutaj półka cenowa rozpoczyna się od nieco ponad 200 złotych i szybuje w górę. Jednak kiedy spojrzeć na ten sprzęt – wydaje się być całkiem solidnym. Momentami przypomina bardziej profesjonalny plecak górski ze stelażem niż nosidło.

Oczywiście, jeśli mamy wystraczającą ilość funduszy – można szukać czegoś z jeszcze wyższej półki. Deuter Kid Comfort to już prawdziwy kombajn, na który jednak trzeba przeznaczyć już około 1000 zł.

Pamiętajmy, że niezależnie od tego, jaki model nosidła kupujemy – dobrze jest go najpierw sprawdzić na krótszych trasach. Każdy bowiem maluszek inaczej reaguje na taki sposób podróży. Czasem wystarczy przyczepienie do stelaża kilku zabawek, by zając jego uwagę na dłużej. Dobrze sprawdzą się też takie nosidła, w których dziecko może podróżować w pozycji półleżącej. Wówczas ma możliwość zaśnięcia.

A Wy? Macie już jakieś wypróbowane modele?

Kategoria: Atrakcje dla rodzin

Kalendarz imprez « »