Woda na szlaku zimą

Woda na szlaku zimą

Choć w zimie na szlaku słońce nie daje się we znaki tak mocno jak w lecie, to nie należy zapominać o tym, że również możemy nabawić się groźnego dla życia odwodnienia. Jeśli jednak zdarzy nam się, że w termosie zabraknie herbaty a butelka mineralki zacznie straszyć dnem – są sposoby, by pozyskać wodę.

W ziemie wydaje się, że o nią najłatwiej. Problemem jest jedynie przekształcenie jej ze stanu stałego w ciekły. Najłatwiej jest oczywiście wsypać śnieg do butelki i ogrzać – ciepłem własnego ciała lub promieniami słonecznymi. Śnieżna biel nie jest  jednak wyznacznikiem czystości. Nawet jeśli pobieramy śnieg z dala od szlaku – musimy powstałą z niego wodę zagotować, by zabić w niej wszelkie bakterie. Można wlać do menażki niewielką ilość wody, zagotować i dodawać do niej po trochu śnieg. Najszybciej stopimy, wbrew pozorom, lód. Dlatego też lepiej jest szukać jego bryłek.

Po zagotowaniu, wodę filtrujemy – chociażby przez zwykłą chusteczkę higieniczną. W ten sposób pozbędziemy się igieł i resztek runa leśnego. Na koniec dobrze jest ulepszyć ją choćby gastrolitem. Można też dodać glukozaminę.

Woda zebrana ze szlaku nie jest ani wodą mineralną, ani termalną (jak ta w basenach Bukowiny Tatrzańskiej), ani źródlaną. Z pewnością jednak może ocalić nam życie.

Kalendarz imprez « »