Tylko koni żal...

Tylko koni żal...

Nie słabnie gorąca dyskusja na temat tego, czy na trasie do Morskiego Oka nadal powinny kursować tzw. fasiągi, czyli konne zaprzęgi. Ekolodzy grzmią o tym, że zwierzęta cierpią katusze, ale fiakrów broni TPN, który z takiego typu turystyki czerpie niemałe zyski…

Moko w pół godziny

Sprawa jest prosta – nie masz ochoty na 2-godzinny spacer do Moka? Płacisz kilkadziesiąt złotych i już podróżujesz rozsadzony w wygodnej góralskiej dorożce. Po drodze podziwiasz widoki i mijasz tych, którzy postanowili jednak skorzystać z uroków pięknej końcówki lata i pieszo zdążają najbardziej zatłoczonym szlakiem polskich Tatr. Dojeżdżasz, wysiadasz, spędzasz godzinę czasu na miejscu i wracasz – również fasiągiem. Na poczekaniu konie skubią owies z zawieszonych na uprzęży worków. O co więc chodzi?

Druga strona medalu

Podobno zdarzały się przypadki padania koni z przeciążenia a tych, które są niezdolne do pracy – oddawania do rzeźni. Dyrekcja TPN dementuje plotki, jakoby któreś zwierzę zdechło, natomiast co do rzeźni – cóż, konie niezdolne do pracy sprzedaje się, a co się z nimi dzieje dalej – nie wiadomo (ale domyślić się można). Turyści podróżujący fasiągami przynoszą znaczne zyski, zrozumiałym jest zatem, że TPN nie chce z nich rezygnować. Ponadto – fasiągi umożliwiają dotarcie do schroniska tym, którzy nie mogą tego dokonać własnymi siłami – starszym, chorym i niepełnosprawnym. A góry są przecież dla wszystkich!

Mniejsze tłumy, mniejsze zło

Jest też trzeci głos – starych wyjadaczy, którzy brzydzą się tłumami na szlakach i apelują o likwidację dorożek. Według nich to pozwoli przerzedzić turystów i sprawi, że tzw. niedzielni turyści pozostaną na Krupówkach. Kto ma rację? Punkt widzenia, jak zawsze zależy od punktu siedzenia. Wiadomo, że TPN musi z czegoś pozyskiwać środki na utrzymanie organizacji i kontynuację swojej działalności. Z drugiej strony – zaśmiecone szlaki, jakie pozostają na trasie do Moka, wystraszone zwierzęta, hałas – to wszystko na pewno nie sprzyja ochronie przyrody. I rzeczywiście – niezbyt przyjemnie podziwia się góry, kiedy trzeba uważać, by nie zostać stratowanym przez rozpędzone konie. A jakie jest Wasze zdanie? Może lepiej jeździć w Tatry na wypoczynek np. w bukowiańskich termach a szlaki zostawić wytrawnym wędrowcom?

Kategoria: W regionalnym stylu

Kalendarz imprez « »