TOPR

TOPR

To dzięki nim nie boimy się wychodzić w najwyższe partie Tatr, wiedząc, że w razie wypadku będzie nam miał kto przyjść z pomocą. To ich podziwiamy i szanujemy za narażanie własnego życia. Ratownicy górscy TOPR zawsze są gotowi, by helikopterem, na własnych nogach lub w każdy inny sposób nieść pomoc tym, dla których góry nie okazały się zbyt łaskawe.

Aby zostać ratownikiem TOPR należy przede wszystkim doskonale orientować się w topografii Tatr. Ponadto należy mieć doskonałą kondycję fizyczną – jeździć na nartach, wspinać się i posiadać wysokie zdolności autoasekuracyjne. Po okresie próbnym, który trwa od 1,5 roku do 3 lat ratownik składa przysięgę na ręce naczelnika. Tak zaczyna się wspaniała, ale niezwykle niebezpieczna przygoda, pełna poświęceń ale też wspaniałych sukcesów pośród których największą nagrodą jest zawsze wygrane zdrowie i życie człowieka.

TOPR powstało już na początku XX wieku. Jego organizację przyspieszyła śmierć Mieczysława Karłowicza, który zginął przysypany lawiną w rejonie Czarnego Stawu. Pod obecną nazwą zarejestrowano stowarzyszenie w 1909 roku we Lwowie. Jego siedzibą został Dworzec Tatrzański. Rok roku później w akcji ratunkowej na północnej ścianie Małego Jaworowego Szczytu zginął Klemens Bachleda. Jego śmierć poszła na marne, bo ratowany taternik i tak zmarł.

W czasie okupacji TOPR funkcjonowało pod nazwą Freiwillige Tatra Bergwacht. A po wojnie, w 1952 roku zostało włączone w szeregi GOPR. Rok 1963 przyniósł pierwszą akcję ratunkową z wykorzystaniem helikoptera a 11 lat później – z wykorzystaniem psa lawinowego. W 1991 roku toprowcy usamodzielnili się, wychodząc ze struktur GOPR a także otrzymali od prezydenta Lecha Wałęsy śmigłowiec, który był w stanie zawisnąć nieruchomo nad ziemią, dzięki czemu akcje ratunkowe były przeprowadzane szybciej i sprawniej. W latach 1995-2000 ratownicy korzystali z nowego śmigłowca, który od 2000 roku został na stałe przeniesiony do Zakopanego.

Rok 1999 okazał się bardzo ważnym dla TOPR, wówczas ratownicy zostali przyjęci w poczet Międzynarodowego Komitetu Ratownictwa Alpejskiego.

Było wiele trudnych akcji, które nie zawsze zakończyły się sukcesem. Najtragiczniejsza akcja ratunkowa miała miejsce w 2003 roku kiedy to 13-osobowa grupa młodzieży została zasypana przez lawinę. Licealiści zmierzali na Rysy, z wyprawy nie wróciło 8. z nich. Dodatkowo, drugiego dnia akcji zepsuł się śmigłowiec i pilot musiał lądować awaryjnie.

Co roku tysiące turystów wychodzą w Tatry i nie są w stanie wrócić o własnych siłach. Niezależnie od pogody i pory doby spieszą im na ratunek pracownicy TOPR. Wystarczy wykręcić numer 601 100 300. A za ich wysiłek z pewnością należy im się pobyt w bukowiańskich Termach.

Kategoria: W regionalnym stylu

Kalendarz imprez « »