Teraz jest łatwiej

Teraz jest łatwiej

Dzisiaj, myśląc o Tatrach, mamy przed oczami naturalny obraz szlaków i idących po nich turystów. Trudno nam wyobrazić sobie, że te góry niegdyś były dzikie i niedostępne dla ludzi. Co spotkali pierwsi, którzy odważyli się zapuścić w gęstwinę?

Przede wszystkim – ogromną, świerkową puszczę, w której od czasu do czasu słychać było pomruki niedźwiedzi i innych zwierząt. I krystaliczne czyste wody oraz powietrze. Pierwsi tatrzańscy turyści nie mieli łatwego życia. Nie było wówczas szlaków, ubezpieczeń, łańcuchów. Przyroda pozostawała dzika i nieokiełznana. Nie było też obecnej bazy noclegowej. Ba, nie było nawet schronisk! Jedyną ostoję zagubionych wędrowców mogły stanowić pasterskie koliby i szałasy. Zamiast map, posiłkowano się opowieściami kłusowników i myśliwych, którzy zapuszczali się w te tereny, by polować na kozice, jelenie i świstaki. Drogę torowano sobie siekierką, zadeptując nietknięte nigdy wcześniej stopą człowieka hale i lasy.

Trasy, których pokonanie zajmuje dzisiaj pół dnia, dawniej wymagały niemalże tygodniowych eskapad. Wyżej położone obszary były w ogóle niedostępne dla zwykłych turystów – zapuszczali się tam jedynie drwale i pasterze.

Za najstarszą osadę tatrzańską uznaje się Stary Smokowiec, założony przy źródle mineralnym. W 1793 roku powstał tu domek myśliwski, wybudowany przez hrabiego Stefana Csaky’iego. Dopiero w 4 lata później wzniesiono w tym miejscu pierwsze domki dla letników. Ostatnie 25 lat XIX wieku sprawiło, że liczba turystów w Tatrach zwiększyła się aż sześciokrotnie.

A dzisiaj? Mamy piękne, choć zatłoczone szlaki, liczne hotele i wyciągi. Jest też spora infrastruktura rozrywkowa – aquapark w Zakopanem, termy w Bukowinie Tatrzańskiej, parki linowe… W tym wszystkim nie zapominajmy jednak, że to dzika przyroda była tu pierwsza i to ją przede wszystkim należy brać pod uwagę, dostosowując tatrzańskie szlaki to ludzi.

Kalendarz imprez « »