Tatry złą sławą owiane

Tatry złą sławą owiane

Tatry to nie bułka z masłem. Dla tych, którzy wybierają się nieco dalej niż jedynie do basenów termalnych w Bukowinie Tatrzańskiej mogą okazać się mniej łaskawe niż przewidują. Jak dowodzi historia i kronika wypadków TOPR – nawet doświadczeni taternicy nieraz byli zmuszeni z pokorą zawrócić z drogi.

Wiadomo, że wyprawa w góry, jakie by one nie były, wymaga odpowiedniego sprzętu i ubrania. O tym przypominać nie trzeba. Są jednak w polskich Tatrach miejsca, w których do wypadków dochodzi znacznie częściej niż w innych rejonach.

Giewont

Giewont to marzenie każdego początkującego turysty i obiekt pogardy wytrawnych wędrowców. Tłumy na szlaku, kolejki pod szczytem i żelazny krzyż na wierzchołku, złowieszczo ściągający pioruny podczas każdej burzy. Pośród pojedynczych szczytów to właśnie na Giewoncie zdarza się najwięcej wypadków. Może właśnie dlatego, że wydaje się szczytem prostym, zwodniczo łatwym do zdobycia? Wiadomo – tłumy nie pomagają – wystarczy chwila nieuwagi, by ktoś poślizgnął się i spadł. Dużo wypadków zdarza się także, kiedy niefrasobliwi turyści próbują skrócić sobie drogę powrotną, zbaczając ze szlaku. Ot – cała tajemnica.

Rysy

Rysy – najwyższy szczyt Polski to kolejne miejsce, gdzie lepiej nie porywać się z motyką na słońce. Wejście tutaj wymaga już sporego przygotowania kondycyjnego a nierzadko też sprzętu taternickiego. Zalegające często po zimie płaty śniegu bywają przyczyną lawin i niebezpiecznych poślizgnięć. To samo dotyczy przygotowania turystów, którzy próbują zdobyć Rysy w adidasach a nawet sandałach. Góry, widzicie a nie grzmicie!

Świnica

O Świnicy zwykło się mówić, jak o szczycie, który płata figle wędrowcom. Jest zaliczana do najbardziej niebezpiecznych wierzchołków Tatr. Pozornie łatwo dostępna od strony Kasprowego Wierchu góra stała się miejscem ostatniej wyprawy dla około 30 samobójców i licznych turystów. W czasie burzy lepiej się stąd jak najszybciej ewakuować.

Zawrat

Zdecydowanie najniebezpieczniejszym miejscem jest jednak Zawrat – przełęcz na szlaku Orlej Perci. Wyprawa tutaj pochłonęła już życie około 100 osób. Surowe skały, osypujące się kamienie, łańcuchy i klamry – nic z tych rzeczy nie jest w stanie odstraszyć turystów, którzy tłumnie, co roku i w większości bez przygotowania decydują się zdobyć ten szlak tylko dla orłów.

Kozia Przełęcz

Kozia Przełęcz znana jest zwłaszcza z drabinki – 12-metrowego ułatwienia wiszącego nad 300-metrową przepaścią. Nie ma tu łatwej drogi a ci, którzy mają lęk wysokości niech nawet nie myślą o tym, by znaleźć się w tym miejscu.

Kozi Wierch

Kozi Wierch, jak wskazuje nazwa początkowo był zamieszkiwany tylko przez kozice. Ale kiedy dotarli tu ludzie – góra zaczęła się buntować. Nietrudno tu o śmiertelny wypadek. Dojście od strony Orlej Perci wymaga taternickich umiejętności. Piłeś? Nie jedź. Nie jesteś taternikiem? Daruj sobie Kozi Wierch.

Granaty

Granaty to kolejny owiany złą sławą szczyt. Jego zdradliwe żleby, schodzące w kierunku Doliny Gąsienicowej stały się śmiertelną pułapka dla niejednego turysty. Podcięte stromymi graniami, sprowadzają na manowce zwłaszcza w czasie złej pogody.

Kościelec

Kościelec to jeden z najładniejszych szczytów w polskich Tatrach. Góra, na której roztaczają się wspaniałe widoki była świadkiem wielu tragedii – na jej stokach życie stracił Jan Długosz a w lawinie pod Małym Kościelcem zginął Mieczysław Karłowicz. Strome podejście jest bardzo niebezpieczne w czasie oblodzenia.

Uważać trzeba oczywiście w każdym miejscu, bo nawet tak pozornie łatwy szlak jak Dolina Pięciu Stawów Polskich może okazać się niebezpieczną pułapką. Niestety – góry nie wybaczają.

 

Kategoria: Sporty ekstremalne

Kalendarz imprez « »