Tatry dla wybranych, czy dla wszystkich?

Tatry dla wybranych, czy dla wszystkich?

Tatry dla każdego, czy jednak nie dla wszystkich? Od jakiegoś czasu trwa spór o to, czy na pewno każdy powinien zapuszczać się w wyższe partie gór. Z jednej strony – są pomysły utworzenia via ferrata, z drugiej – postulaty o zdjęciu łańcuchów ze szlaków. Kto ma rację?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Budowa via ferrata z pewnością zachęciłaby wielu zapalonych wędrowców do spróbowania wspinaczki. Zdjęcie łańcuchów być może ograniczyłoby liczbę tatrzańskich wypadków. Jest i trzecia opcja – idąc z przykładem Słowaków – należałoby wprowadzić bezwzględny nakaz poruszania się w wyższych partiach gór z przewodnikiem. Bez łańcuchów Orla Perć stanie się terenem niedostępnym dla mniej wysportowanych osób. Z jednej strony to dobrze, bo ograniczy śmiertelność turystów, z drugiej – odbierze im możliwość oglądania jednego z najbardziej atrakcyjnych rejonów Tatr. Ale nawet turysta z liną i uprzężą nie stanie się nagle taternikiem, który ma ukończone kursy i szkolenia. Co w momencie załamania pogody? Czy koniecznym stanie się noszenie raków i czekana? Nie każdy, kto bywa w Tatrach raz na jakiś czas ma ochotę kupować drogi sprzęt. Co do przewodników – wędrowanie po górach z obcym człowiekiem nie będzie należało do najprzyjemniejszych i zatraci znamiona prawdziwej turystyki. Będzie może bardziej bezpieczne, ale też o wiele droższe – całodzienny wypad z przewodnikiem w góry to koszt rzędu 200 zł. Czy stać na to przeciętnego Kowalskiego? Z pewnością nie. Czy zatem przyjdzie nam jechać w Tatry jedynie do Zakopanego, tudzież Bukowiny Tatrzańskiej, by popływać w termach a jedyny kontakt z górami mieć pod postacią wody termalnej? To już chyba lekka przesada.  

Kalendarz imprez « »