Janosik – pożyczony niepolski herszt

Janosik – pożyczony niepolski herszt

Jak to było z Janosikiem? Bynajmniej nie tak, jak to przedstawili twórcy polskiego filmu z 1973 roku. Zacząć należało by w ogóle od tego, że Janosika pożyczyliśmy sobie od naszych południowych sąsiadów, bo harnaś wcale nie był polską postacią. Mało tego – wcale nie rabował bogatych, by oddawać biednym, za to zdrowo rozrabiał ze swoimi kompanami.

Urodził się w 1688 roku na Morawach jako syn biednego chłopa. W dzieciństwie, jak większość jego kolegów wypasał owce. Podczas powstania Rakoczego przyłączył się do chłopów. Stąd zabrali go do wojska cesarscy. Jak się okazało – armia nie była miejscem stworzonym dla góralskiego młodzieńca. Po dwóch latach służba znudziła mu się a chłopak wrócił do domu.

Po roku spokoju przed drzwiami domu Janosika pojawił się niejaki Tomasz Uhorczik. Los Janosika został wówczas przypieczętowany. W okolicach 29 września 1711 roku przyłączył się do bandy Uhorczika by tydzień później stanąć, ni stąd ni zowąd, przed jednym z poważanych kupców. Transakcja, jednostronnie wymuszona miała szybki i elegancki przebieg. Na tyle zachęcający, że Janosik zawitał u kupca ponownie, tym razem w magazynie, wynosząc z niego zwoje materiałów. Za rabunek otrzymał pieniądze, które po krótkim czasie wróciły do jego „pracodawcy”, ponieważ herszt miał się żenić.

Tydzień później Uhorczik zrobił coś, co nie mieści się w głowie – zupełnie jak nie przystało na zbójnika, przekazał swoją ciupagę najmłodszemu w bandzie Janosikowi a sam osiadł we wsi jako pasterz bydła. Pozornie poprawny politycznie gospodarz prowadził tak naprawdę bazę wypadową i noclegową dla zbójników – ot zaczątek współczesnej agroturystyki.

Zbójowanie Janosika było barwne i pozbawione jakiegokolwiek kodeksu honorowego. Za nic miał bogate damy, których ów kodeks zakazywał łupić. Z jednej strony więc na kobiety napadał, z drugiej – swoje wybranki obdarowywał zrabowanymi kosztownościami. Miał bowiem Janosik słabość do bab, jak mało który.

Jego proceder trwałby może dłużej, gdyby nie zabójstwo księdza. Napadnięty przy studni pleban raczył się chłodną wodą, kiedy dosięgły go kule z Janosikowego pistoletu.

Złapany zbójnik zawisł, jak na harnasia przystało, za poślednie ziobro.

Żywot barwny, porywczy, zakrawający na umiłowanie polskiego romantycznego ethosu został zaadaptowany na rodzime potrzeby – ot cała historia, którą znamy tak dobrze z pięknego serialu. Niestety – mająca niewiele wspólnego z prawdą.

Kogo jednak historia urzekła i ma ochotę poszukać śladów Janosika w Tatrach, niech koniecznie wybierze się po drodze do Bukowiny Tatrzańskiej. Relaks w termach będzie jak najbardziej wskazany przed dalszą wyprawą.

 

Kategoria: W regionalnym stylu

Kalendarz imprez « »