Husar, śmiertuszka i mamumienie – Łapsze Niżne w wierzeniach górali

Husar, śmiertuszka i mamumienie – Łapsze Niżne w wierzeniach górali

Podhale, to jeden z regionów, gdzie tradycyjne obrzędy, stroje i zwyczaje są wciąż bardzo silnie zakorzenione. Tutaj ludzie są dumni z tego, do jakiej kultury przynależą i pieczołowicie dbają o to, by ocalić od zapomnienia wszystko, co się da. Łapsze Niżne to jedno z takich właśnie miejsc. Wieś usytuowana jest w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. Na przestrzeni wieków stykały się na tym obszarze kultury: niemiecka, wołoska i węgierska, stąd ogromna różnorodność obrzędów, historii oraz elementów stroju mieszkańców tego regionu.

Na obrzędowość mieszkańców Spisza, bo w jego obszarze leżą Łapsze Niżne ogromny wpływ miały cykliczność pór roku oraz kalendarz świąt kościelnych. Dawniej centralnym punktem wsi był kościół i to wokół niego skupiało się życie codzienne. Obowiązkowa msza, nabożeństwo, sakramenty – to wszystko decydowało w dużej mierze o postrzeganiu świata zewnętrznego. Adwent był czasem odpoczynku i oczekiwania – dla ludzi na Boże Narodzenie a dla ziemi – na zimę i później wiosnę. Szczególną uwagę przykładano do wigilii dnia św. Łucji, czyli 13 grudnia. Był to dzień, w którym nie podejmowano żadnych prac polowych a drzwi stajni gospodarze naznaczali znakiem krzyża. Wierzono, że tego dnia władzę nad światem przejmują strzygi – kobiety trudniące się czarną magią i mogące zaszkodzić gospodarstwu.

Od adwentu do Wielkiego Postu

Tradycyjnie – pomyślność w nowym roku miało zagwarantować przekroczenie progu mieszkania w pierwszej kolejności przez mężczyznę. Również z Wigilią wiązało się wiele obrzędów. Gospodarz domu wybierał po kolacji z paleniska węgliki, gdzie każdy z nich oznaczał inny kawałek pola. Im mocniej jarzył się węglik – tym większy urodzaj na danym skrawku zapowiadał. Panny wychodziły przed dom i nasłuchiwały szczekania psa. Z której strony dobiegło – z tej miał przybyć przyszły mąż. Z chrząkania świni natomiast wróżono, ile lat jeszcze pozostało do zamążpójścia.

Karnawał był czasem psot i zabaw. Długie zimowe wieczory gromadziły młodzież na zabawach tanecznych a gospodynie na pruciu pierza, przędzeniu lnu i tkaniu na krosnach. Niedziela przed Wielkanocą przynosiła topienie marzanny, zwanej „śmiertuszką” i zbieranie przez dziewczęta jajek po domostwach.

Po Wielkanocy

Bardzo słabo zachował się także przepiękny zwyczaj „mai”. Dawniej kawalerowie chodzili po wsi i stawiali przed domami panien modrzewie lub świerki z przecinki. Następnie wybierali „husara”, czyli przystojnego kawalera i ubierali go w granatowy surdut, czerwone spodnie i wysokie buty z cholewą. W rękę wkładano mu szablę. Później grupa udawała się pod kościół i po odśpiewaniu pieśni do Matki Bożej, ruszała na obchód wsi. Młodzieńcy zatrzymywali się przed każdym domem, gdzie stał maj a husar prosił do tańca pannę i jej matkę. W zamian otrzymywał datki pieniężne. Dzisiaj zwyczaj ten zanika a tam, gdzie jeszcze można go spotkać – jest kultywowany przez strażaków.

Gusła i zabobony

Religijność mieszała się często z wiarą w magię i zabobonami. I tak na przykład wierzono, że po świecie błąkają się dusze, które nie mogą zaznać spokoju i dlatego utrudniają życie ludziom. Stąd też zwyczaj stawiania krzyży i kapliczek w miejscach nagłej śmierci, zabójstwa, na moście lub we młynie. Wierzono bowiem, że taka czynność zagwarantuje duszy spokój.

Śpiącym ludziom nie dawały spokoju mary – złe moce, które siadały na klatce piersiowej i dusiły. Wychodzących o zmroku dopadało „mamuninie”, polegające na tym, że nie opuszczający domostwo aż do świtu błąkał się po świecie i nie mógł odnaleźć drogi do domu.

Inne wierzenia i zwyczaje z Podhala

Nie sposób wymienić wszystkich obrzędów i wierzeń. Warto więc sięgnąć po literaturę, która nie tylko wzbogaci naszą wiedzę, ale też wyjaśni pochodzenie i źródło tych pięknych historii. Warto także poszukać i porównać, jakie zwyczaje i obrzędy panowały i nadal są kultywowane w innych rejonach Podhala.

I tak na przykład w Bukowinie Tatrzańskiej w Wielki Czwartek, po wysłuchaniu jutrzni chłopcy trzy razy obiegli kościół z kołatkami, goniąc jednego z nich, przebranego za Judasza. Śniadanie wielkanocne rozpoczynał gazda od ugryzienia chrzanu, co za nim czyniła cała rodzina. 15 sierpnia, w święto Matki Boskiej Zielnej, zbierano zioła, co do których wierzono, że mają moc odczyniania uroków. Także zwyczaj kolędowania z aniołem, zbójnikiem, gwiazdą i turoniem był tutaj powszechny.

Z całą natomiast pewnością można stwierdzić, że w samej Bukowinie pojawił się nowy rytuał. Bardzo przyjemny i coraz bardziej powszechny. To zwyczaj odpoczywania w Termach Hotelu Bukovina. Kto wie – może za kilkadziesiąt lat i on znajdzie zaszczytne miejsce na kartach historii i wpisze się w tradycyjne podhalańskie rytuały?

Kategoria: W regionalnym stylu

Kalendarz imprez « »