Co lądowało w garnkach zbójników karpackich?

Co lądowało w garnkach zbójników karpackich?

Jak Tatry długie i szerokie – grasowali w nich zbójnicy różnej maści. Zarówno po polskiej, jaki czeskiej stronie nieostrożny kupiec mógł natknąć się na rządnego skarbów i pieniędzy rzezimieszka. Do zbójowania potrzebne były oczywiście siły. A skąd je wziąć jeśli nie z jedzenia? Jesteście ciekawi, co znajdowało się w zbójnickiej karcie dań?

Na ogół zbójnicy nie głodowali. Podstawą ich jadłospisu były sery owcze i baranina przyrządzana w specjalny sposób. Już od XVII wieku praktykowano gotowanie połówki owcy z wnętrznościami w słodkim mleku z dodatkiem masła. Tak przyrządzone mięso było delikatne i słodkawe w smaku. Zbójnicy byli bardzo podejrzliwi i ostrożni w kwestiach jedzenia – póki gospodarz nie zaczął jeść – sami niczego nie tknęli. Udanym napadom towarzyszyła ogólna radość – legendarne już uczty połączone z tańcami i piciem gorzałki były istotnym elementem zbójnickiej kultury. Nie uczestniczył w nich jedynie harnaś i jeden zbójnik wyznaczony na strażnika.

Zbójnicy, inaczej niż zwykli górale, gromadzili zapasy. Nie ufali zbyt żywności przynoszonej ze wsi do kryjówek – woleli swoje zbiory. W przypadku konieczności ucieczki z danego terenu zabierali ze sobą mąkę na kluskę, pieczone ziemniaki, masło, owczy ser i moskoliki. Wraz z łyżką i kubkiem pakowano to wszystko do torby przewieszonej przez ramię. Nierzadko zaopatrywano się także w alkohol, transportując go w drewnianych manierkach lub flaszkach.

W przypadku dłuższego przebywania z dala od wsi polowano, zakładając wnyki i sidła lub zbierając dary natury. Łapano także ryby i pieczono je nad ogniskiem.

Żywności dostarczały zbójnikom także hale. Napaści na stada nie należały do rzadkości – wręcz przeciwnie – były tak częste, że niektórzy bacowie mieli prawem zwyczajowym zagwarantowane usprawiedliwienie ubytków wśród owiec. Nawet jeśli kradli owcę, spotykali się z życzliwym przyjęciem.

Podczas wędrówek jedzenie przyrządzano najczęściej raz dziennie – wieczorem. Wspólne posiłki nie tylko pozwalały nabrać sił, ale stanowiły też sposób na umocnienie więzi grupowych. Przed rozpoczęciem jedzenia harnaś odmawiał krótką modlitwę. Po posiłku zbójnicy palili tytoń i pili gorzałkę.

Posiłki zbójnicy przygotowywali sami – nawet kiedy stołowali się w karczmie. Często też używali własnych naczyń i sztućców. W przygotowaniu strawy nigdy nie brał udziału harnaś.

Dzisiaj prawdziwych zbójników już nie ma. A szkoda, bo byli oni nieodłączną częścią karpackiego folkloru. Kultura tatrzańska bez nich była i jest tak samo nie do pomyślenia, jak dzisiejsza Bukowina Tatrzańska bez term. Czy zbójnicy wrócą?

Kategoria: W regionalnym stylu

Kalendarz imprez « »