Burze w Tatrach

Burze w Tatrach

Jednym z pierwszych przykazań turysty jest to, że kiedy zaskoczy go w Tatrach buza, powinien jak najszybciej zejść ze szczytu lub grani i poszukać bezpiecznego schronienia. Ile jest prawdy w tym, że burze w tej części Karpat są tak śmiercionośne?

Kronika TOPR zanotowała jedynie około 20 przypadków śmierci od samego porażenia piorunem. Inne, związane z tragicznymi zakończeniami zdarzenia wynikały najczęściej z nieuwagi turystów a także paniki, w jaką wpadali, widząc pierwsze wyładowania.

Choć statystyki nie są alarmujące, to nie ma co burzy lekceważyć. Przede wszystkim więc w góry należy udawać się skoro świt. Wówczas praktycznie nie ma szans na spotkanie z elektryzującym gniewem Matki Natury. Należy także pamiętać, że Czerwone Wierchy, Świnica, czy też Giewont to ulubione rejony burz.

Burza, która złapała nas np. na Orlej Perci wcale nie oznacza, że zostaniemy porażeni przez piorun a obecna wyprawa w Tatry będzie naszą ostatnią. Jest kilka możliwości, które uratują nas, w momencie, gdy wydaje nam się, że nie ma gdzie schować się przed deszczem i gromami. Oprócz schronisk możemy udać się do „Betlejemki” na Hali Gąsienicowej, czy tez Sanktuarium Maryjnego na Wiktorówkach. Pomogą także drewniane chatki, jak ta na Rusinowej Polanie. Niegdyś schron istniał także przy Świnickiej Przełęczy, dziś uratuje nas Koleba pod Chłopkiem lub wnęka pod skałą na Orlej Perci. Dawniej były jeszcze koliby, ale ze względu na zbytnie umiłowanie przez taterników (którzy nierzadko w nich nocowali), zostały rozebrane przez pracowników TPN-u.

Pamiętajmy jednak, że schrony takie są ostatecznością i lepiej zapobiegać spotkaniom z burzą na szlaku niż szukać kryjówki za późno. Lepiej dmuchać na zimne!

Kalendarz imprez « »