PŚ w Zakopanem w cieniu skandalu

PŚ w Zakopanem w cieniu skandalu

Nie milkną echa niedzielnego konkursu Pucharu Świata w Zakopanem. To, co działo się wówczas nie Wielkiej Krokwi, media zgodnie określają jako "skandal" i "kabaret". Austriacki trener nawrzeszczał na sędziów, zawodnicy skakali w fatalnych warunkach, niektórzy mieli "przywilej" ponownego skoku, doszło do szarpaniny ochroniarzy z fotoreporterami i do wypadku po zawodach. Chyba nie tak wyobrażano sobie zimowe święto pod Giewontem…

Tytuł w serwisie Onet.pl - "PŚ w Zakopanem: Anders Bardal zwycięzcą, Polacy tłem, kabaret na Wielkiej Krokwi" - mówi sam za siebie. Na stronie po zawodach w Zakopanem można było przeczytać: "Całym zawodom towarzyszyła niestety atmosfera skandalu. Pogoda już przed konkursem dawała o sobie znać. Z powodu silnego wiatru odwołano serię próbną. Do tego wysoka temperatura powodująca topnienie śniegu sprawiła dodatkowe kłopoty na torach najazdowych, które były zalewane.  Później na Wielkiej Krokwi rozpoczęły się wielkie problemy. Zaczęło mocno padać, Thomas Diethart i Andreas Wellinger niemal spadli z progu. Trener Austriaków Alexander Pointner z ogromnymi pretensjami rzucił się na Waltera Hofera i krzycząc rzucił chorągiewką o ziemię. Sędziowie zdecydowali, że Diethart i Wellinger powtórzą swoje skoki po ostatnim Kamilu Stochu. Warunki jednak zupełnie nie pozwalały na kontynuowanie rywalizacji."

- Pogoda nie ułatwiała nam rywalizacji. Konkurs był bardzo loteryjny, a wyniki trochę wypaczone - przyznał bez ogródek Jan Ziobro w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego". - Decyzja sędziów była trochę śmieszna i nie fair wobec innych zawodników. Oni decydują i mieli takie prawo. Nie chcę jednak ich oczerniać, może gdybym był w ich skórze, to postąpiłbym podobnie? Wyszło jednak tak, że ci dwaj skoczkowie po długim oczekiwaniu mieli jeszcze gorsze warunki. Szkoda mi ich, bo to jednak zawodnicy z czołówki, a nie było im dane oddać skoków w dobrych warunkach - dodał skoczek ze Spytkowic.

Do tego doszły jeszcze informacje o wypadku po niedzielnym konkursie, w okolicach bramy wyjściowej ze skoczni. Na mostku przed bramą główną Wielkiej Krokwi, jeden z kibiców chciał sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie. Oparł się o drewnianą balustradę, która niespodziewanie pękła i kibic spadł kilka metrów niżej. Pomocy mężczyźnie udzielili strażacy, a poszkodowany został odwieziony do zakopiańskiego szpitala.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że fotoreporterzy robiący zdjęcia całego zajścia, zostali niemalże zaatakowani przez ochroniarzy, pracujących na obiekcie w czasie Pucharu Świata, którzy wrzeszczeli, że "nie można robić zdjęć, bo godzi w wizerunek Pucharu w Zakopanem"! Jeden ze świadków zdarzenia przyznał z kolei, że ochroniarze zachowali się jak trzeba.

Na pewno jednak ochroniarze nie zachowali się jak trzeba w piątek, przed kwalifikacjami do niedzielnego konkursu. Na skoczni doszło do awantury z ochroniarzami, w wyniku której operator kamery jednej ze stacji telewizyjnych… wylądował w szpitalu! Takiego zamieszania wokół Pucharu Świata w Zakopanem nie było jeszcze nigdy w historii…

Kategoria: Aktualności

Kalendarz imprez « »