PŚ w Wiśle uratowany… śniegiem z Podhala

PŚ w Wiśle uratowany… śniegiem z Podhala

Niewiele ponad tydzień pozostał do zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich w Wiśle. Choć w Beskidach pogoda nie rozpieszcza i temperatury są cały czas dodatnie, to nie ma obawy, że skoki się nie odbędą. Puchar Świata został uratowany… śniegiem z Podhala!

W nocy ze środy na czwartek, z Podhala do Wisły kursowały ciężarówki ze śniegiem. W sumie przewieziono 100 ton, które organizatorzy zawodów w Wiśle-Malince najzwyczajniej w świecie kupili.

- Wiatr i deszcz to nasi najwięksi przeciwnicy - opowiada Katarzyna Koczwara z biura prasowego skoczni. - Czekamy na mróz, który rozwiąże nasze problemy - dodaje.

Aura w Beskidach jednak na razie nie ulega poprawie, minusowe temperatury w nocy co prawda są zapowiadane przez synoptyków, ale nie ma żadnej pewności, że one faktycznie nadejdą. Dlatego też postanowiono zakupić… tony śniegu!

- Śnieg z Podhala posłuży za warstwę podstawową. Potem liczymy na to, że niebiosa się zlitują i zacznie padać śnieg. Mamy niestety taką wiosnę tej zimy, że musimy podejmować takie decyzje. Wierzę jednak, że zawody Pucharu Świata w Wiśle się odbędą - przekonuje Andrzej Wąsowicz, wiceprezes PZN, w wywiadzie dla TVN24.

Nastały takie czasy, że śnieg stał się w Polsce towarem deficytowym. Niektórzy pracujący przy układaniu śniegu na skoczni w Wiśle żartują, że jest jak w PRL-u: wszyscy chcą dany produkt, a mają go nieliczni, tak jak to było np. z pomarańczami.

Decyzja o rozegraniu zawodów Pucharu Świata w Wiśle-Malince zapadnie w niedzielę 12 stycznia.

Kategoria: Sport

Kalendarz imprez « »