Tatry do liftingu?

Tatry do liftingu?

Tatry nie zawsze były terenem pięknego Parku Narodowego, którego fauna i flora podlegały ścisłej ochronie, a wyznaczone szlaki ograniczały możliwości eksploatacji najbardziej dziewiczych terenów. Panująca na południu Polski bieda, chęć dorównania bardziej rozwiniętym miastom i poszukiwanie dochodów umożliwiających przetrwanie sprawiły, że ludzie wpadali na różne dziwne pomysły, które miały im pomóc w zwiększeniu dochodów. Oto garść.

Asfalt jak okiem sięgnąć
Nie wiadomo czemu w mieszkańcach Tatr pojawiła się nagle silna potrzeba integracji z południowymi sąsiadami. Środkiem do celu miały być asfaltowe drogi, łączące Polskę z ówczesnym czechosłowackim Liptowem. Zboczami Miedzianego, Dolinką za Mnichem, Wrotami Chałubińskiego, Doliną Ciemnosmreczyńską i Doliną Koprową aż do Liptowa miała wieść trasa, której, na szczęście, nigdy nie wybudowano.

Ceprostradą w nieznane
Ceprostradą określa się trasy, najczęściej asfaltowe, które umożliwiają tzw. niedzielnym turystom bezproblemowe dotarcie w najbardziej oblegane zakątki polskich Tatr. Jeden z pomysłów budowy narodził się jeszcze podczas II wojny światowej, oczywiście łamiąc wszystkie możliwe reguły prowadzenia szlaków. Z Morskiego Oka na Szpiglasową Przełęcz prowadziła pierwotnie wysypana tuczniem i obwałowana ścieżka metrowej szerokości. Plany zakładały przeciągnięcie jej przez Kasprowy do Czerwonych Wierchów, co na szczęście nigdy nie doszło do skutku.

Lanie wody
Nowe zbiorniki wodne były kolejnym kuriozum, które planowano umieścić w tatrzańskim krajobrazie. Twórczych inspiracji dostarczały zwłaszcza rejony Bramy Kantaka w Dolinie Kościeliskiej. Najpierw Niemcy, później władze komunistyczne planowały spiętrzenie wód Potoku Kościeliskiego, by zalać Wyżnią Kirę Miętusią urokliwym jeziorkiem. Tym razem natura postawiła na swoim – teren był zbyt niestabilny, by utrzymał się na nim jakikolwiek zbiornik wodny, w związku z czym od planów odstąpiono. Z braku pieniędzy natomiast zaniechano zlania trzech stawów z Doliny Pięciu Stawów Polskich w jeden. Jezioro miało obejmować Przedni, Mały i Wielki. Na szczęście na dokumentacji poprzestano.

Wielcy w Tatrach
To nie nowość. W końcu wiele miejsc w naszych pięknych górach nosi nazwy zasłużonych Polaków. Ale to za mało. Były więc pomysły wmurowania urny z prochami Słowackiego w ściany Kościelca, umieszczenia sarkofagu na wyspie jednego ze stawów, a nawet wymodelowania za pomocą dynamitu Giewontu tak, by przypominał profil zmarłego marszałka Józefa Piłsudskiego.

Niech się stanie światłość
Do ostatnich hitów należy natomiast zaliczyć propozycję z 2009 roku, dotyczącą iluminacji krzyża na Giewoncie. Pomysł pochodził od ówczesnego Ministra Środowiska. Bez komentarza.

Jak więc widać – pomysłowość Polaków nie zna granic. Ale nie tylko naszych ziomków. Po słowackiej stronie także nie brakowało inwencji, z kultowym już pomysłem przemianowania Gerlacha na Stlinov Stit o śmierci dyktatora.

Dziś na szczęście możemy się z tego śmiać, korzystając z relaksujących kąpieli w geotermalnych wodach kompleksu Bukovina. W końcu – nie ma lepszego miejsca, by oddać się radosnemu wypoczynkowi, którego miejsce, na przekór pomysłom sprzed lat, doskonale współgra z otaczającą przyrodą i nie ingeruje w jej funkcjonowanie.

Kategoria: W regionalnym stylu

Kalendarz imprez « »