Przysmaki tatrzańskich niedźwiedzi

Przysmaki tatrzańskich niedźwiedzi

Jesień to czas, kiedy tatrzańska zwierzyna zaczyna przygotowywać się do zimowego snu. Król Tatr, niedźwiedź nie czeka do pierwszych śniegów, ale już na koniec lata zaczyna szukać jedzenia, które zapewni mu przetrwanie zimy. W swych poszukiwaniach zapędza nie nierzadko do sadów…

A w sadach czekają na niego nieco już przejrzałe, by nie powiedzieć sfermentowane owoce. Miś jest wszystkożerny. Nie pogardzi zarówno mięsem, jak i roślinami. Jednak ponad wszystko uwielbia miód i owoce właśnie. Nic dziwnego, że wędrujący po Tatrach turyści, trafiają na misie, jesienią właśnie, wśród malinowych chruśniaków, borówkowych krzaczków i wspomnianych sadów. Dojrzałe owoce, jak wiadomo po pewnym czasie zaczynają wytwarzać sporą ilość alkoholu. Jak wiadomo – niedźwiedzie są dużymi zwierzętami i nie zadowolą się kilkoma jabłkami, czy gruszkami. Spora ilość przejrzałych owoców sprawia, że po takiej uczcie misie potrafią zataczać się, zupełnie jak pijani ludzie. Ku uciesze turystów i zgrozie strażników TPN takie niedźwiedzie stają się bardzo towarzyskie, bo alkohol zabija w nich naturalną płochliwość. Wystarczy jednak chwila nieuwagi, by doszło do tragedii.

Dlatego też jeśli trafimy na misia, którego zachowanie wskazuje na odbytą dopiero owocową ucztę, lepiej zejdźmy mu z drogi. Lepiej bowiem spędzić wieczór w bukowiańskich termach, z miłymi wspomnieniami niż w szpitalu, z dziesiątkami szwów.

Kategoria: Fauna i flora

Kalendarz imprez « »