Niedźwiedzica Magda

Niedźwiedzica Magda

Niedźwiedzie w Tatrach to temat stary jak… same Tatry. Spotkanie z misiem na szlaku zawsze zaskakuje i pozostawia niezapomniane wrażenia do końca życia. Był jednak w tatrach taki niedźwiedź, który zadomowił się blisko schroniska i zaufał ludziom. A nazywał się Magda.

Historia Magdy pokazuje, jak ciężko nieraz zrozumieć Matkę Naturę. Dzikie zwierzę powinno stronić od ludzi i uciekać przed nimi. Magda była inna – podchodziła blisko, nawet bardzo blisko, przekopywała plecaki, porywała prowiant i za nic miała próby odstraszenia jej.

Najciekawsze wspomnienia dotyczące Magdy związane są ze schroniskiem w Dolinie Roztoki. Niedźwiedzica zabierała na nocne łowy swoje małe i zawsze zostawiała ślady w postaci totalnego rozgardiaszu. Poprzewracane kubły, porozrywane folie i porysowane ściany schroniska i tak były niczym wobec zdemolowanej pewnego razu kuchni. Zapachy, niewyczuwalne późnym wieczorem dla ludzi dla Magdy pachniały z odległości wielu kilometrów. Nie pomagało straszenie pokrywkami, światła, elektryczny pastuch, czy też strzelanie z wiatrówki. Magda czuła się jak gwiazda w świetle jupiterów. Pozwalała turystom podchodzić się na kilka metrów i podobno wzbudzała ogromne salwy śmiechu. No bo jak tu się nie śmiać, kiedy taki miś zakłada sobie na głowę śmietnik lub porywa i opróżnia butelkę piwa? Nie pomogły protesty turystów, którzy jedli zazwyczaj kolację przed schroniskiem. Ci, którzy na hasło „niedźwiedź” nie zdążyli spakować niedokończonego posiłku, zostawali z niczym.

Zdarzały się oczywiście też groźne sytuacje, kiedy to Magda napierała na mury schroniska i prezentowała przerażonym turystom całą swoją okazałość. Nigdy jednak nie doszło do jej bezpośredniego kontaktu z przebywającym w schronisku urlopowiczem.

Doszło nawet do tego, że w Dolinie Roztoki można było kupić pocztówki i zdjęcia z nocną sesja zdjęciową żerującej Magdy. Przyszedł jednak czas, że misiów w Tatrach zrobiło się za dużo i trzeba było któregoś odłowić. Pech chciał, że trafiło na Magdę i jej młode.

Niedźwiedzicę zabrano do zoo. Przyzwyczajona do wolności Magda spróbowała ucieczki, jednak ludzie złapali ją i podali środki uspokajające. To przypieczętowało los misia. Wkrótce Magda zdechła. Sekcja zwłok rozwiązała zagadkę jej przyjaźni z ludźmi. Magda miała poważną wadę serca, a instynkt podpowiadał jej, że nie zdoła wykarmić dwójki maluchów, żerując na szlaku. Znacznie łatwiej było jej wykarmić się na resztkach, zostawionych przez ludzi w schronisku.

Historia smutna, ale dająca do myślenia. Pokazująca także, że w Tarach nie ma większych przeszkód, by dzika przyroda żyła w symbiozie z ludźmi. Ale ucząca również, że tej dzikiej natury nie da się do końca nigdy okiełznać,

Warto o tym pamiętać, przebywając na Podhalu. Zakopane, Palenica, czy też Bukowina Tatrzańska to te miejscowości, gdzie możemy zachwycić się wspaniałością Tatr i wspomnieć żyjąca tu dawniej Magdę.

 

 

Kategoria: Fauna i flora

Kalendarz imprez « »