Katastrofa śmigłowca w Dolinie Olczyskiej

Pośród całorocznych wędrówek po tatrzańskich szczytach warto pamiętać o tych, którzy całe życie i serce poświęcili tym przepięknym górom. Jednymi z najbardziej tragicznych wypadków są te, które dotykają pracowników TOPR.

Do najbardziej znanych katastrof z udziałem śmigłowca ratunkowego w Tatrach należała ta z Doliny Olczyskiej. 11 sierpnia 1994 roku krótko przed godziną 13 załoga dostała zgłoszenie o tym, że w okolicach Hali Gąsienicowej wypadkowi uległy dwie turystki ze Szwecji.Zdecydowano się na wysłanie śmigłowca, na pokładzie którego na początku znalazło się 8 osób. Jako pierwszy do turystek sotarł Robert Janik, ówczesny naczelnik TOPR. 

Podczas udzielania im pomocy, Janik dowiedział się, że wypadkowi uległ także Janusz Kubica, jeden z ratowników. Mężczyzna został zraniony śmigłem helikoptera i odniósł poważne rany głowy. Jego stan był na tyle ciężki, że helikopter musiał bardzo szybko dotrzeć do szpitala. Pędzący niemlże 250 km/h śmigłowiec nigdy nie dotarł do szpitala. Łopata wirnika, która utraciła swój normalny rytm pracy raz po raz uderzała w ogon helikoptera i doprowadziła do jego odcięcia.

Maszyna runęła w dół, do Doliny Olczyskiej, a całe zdarzenie zostało nagrane kamerą przez chłopca, przebywającego z rodzicami na szczycie Nosala. Cała załoga helikoptera zginęła.

 

 

Kalendarz imprez « »